ZANIM ZACZĘŁAM ODDYCHAĆ, MYŚLAŁAM, ŻE ODDYCHAM

Zanim zaczęłam oddychać, myślałam, że oddycham...

Nie pamiętam momentu, w którym nauczyłam się naprawdę oddychać.
Tak naprawdę przez większość życia nie oddychałam w pełni.

Oddychałam szybko. Płytko. Cicho.
Tak, jakby nie było miejsca. Bo kto myśli o oddechu? On jest! Z nim się rodzimy i… kropka.

Jako pielęgniarka wiem, że normalny rytm oddechu to około 8–20 oddechów na minutę. Mniej? Niezbyt dobrze. Więcej? Też nie najlepiej.
Patrzyłam na oddychanie pod kątem medycznym: czasem oddech był głęboki, czasem szybki, krótkotrwały, czasem płytki, czasem nieregularny. Nie myślałam jednak naprawdę o tym, czy oddycham dobrze. Nie wiedziałam, że oddech może uwolnić emocje.

Wiedziałam, że medytacja wycisza, więc kiedy potrzebowałam spokoju, włączałam medytację. I tak, napięcia momentalnie znikały… ale tylko na chwilę. Szybko wracałam do punktu zero: stres, złość, wstyd, gniew, lęk, żal, apatia, poczucie winy, zawiedzenie, strata, wypalenie.
Pracowałam z emocjami różnymi narzędziami i każde z nich było piękne, ale to, co zrobił oddech, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. On wywrócił mój system do góry nogami. To było jak wybuch. Wydobył to, co ukryte, to, czego nie umiałam nazwać.

Odnajdywałam emocje z dzieciństwa, które myślałam, że już przerobiłam – powracały ze zdwojoną siłą, pociągając za sobą kolejne. Musiałam po sesjach wykonywać ćwiczenia, przyglądać się tym emocjom i integrować je.
Tak, jakby ciało było dotąd tylko środkiem transportu dla głowy. A ciało wiedziało wcześniej niż ja.

Zanim oddech stał się moim głównym narzędziem, szukałam odpowiedzi innymi drogami: pracowałam z podświadomością, numerologią, zadawałam konkretne pytania, szukałam wzorców w sobie. Zauważyłam, że pod naszym oporem często drzemie emocja. Opór trzyma nas w bezpiecznym, ciepłym miejscu – mówimy sobie: „Nie, już wszystko zrobiłam”. A kiedy opór puszcza, pod nim kryje się emocja, która chce być uwolniona, z wglądem, zrozumieniem siebie.

To miało sens. Ale coś wciąż pozostawało poza zasięgiem.
Moje ciało było napięte, nawet gdy „wszystko było dobrze”.
Emocje pojawiały się nagle.
Zmęczenie nie znikało, nawet po odpoczynku.
Jakby jakaś część mnie nie ufała, że naprawdę jest bezpiecznie.

Pierwszy prawdziwy oddech

Kiedy po raz pierwszy naprawdę świadomie zaczęłam oddychać, po mojej pierwszej sesji… odebrało mi mowę. To, co się uwolniło, pozostawało we mnie przez kilka dni.
Było mnóstwo przemyśleń, zastanawiania się:

„Co właśnie się wydarzyło? Co to do cholery było? Dlaczego ja na to nie wpadłam wcześniej?”

Miejsce w klatce piersiowej poszerzyło się.
Miejsce w brzuchu przestało napinać.

I wtedy przyszło zdanie, bardzo cicho:
„Aha… tu mnie nie było.”

To był moment gotowości i ciekawości. Tak, strach był – co jeszcze może się uwolnić? – ale gotowość na więcej i ciekawość zwyciężyły. I to własciwie jest ci tylko potrzebne na Twoją podróż z oddechem: gotowość i ciekawość!

Co się wydarzyło i co zauważyłam?

Emocje nie mieszkają w głowie. One mieszkają w ciele.
Z czasem zaczęłam zauważać coś fundamentalnego: emocje nie potrzebują analizy, żeby się rozpuścić. Potrzebują bezpiecznej obecności.

Strach miał swoją temperaturę.
Różne definicje strachu: przed oceną, że nie dam rady, że jestem za stara, że nie jestem lojalna, że jestem niewystarczająca… matko, ile tego było!

Smutek – powoli odpuszczał.
Złość – napięcie w szczęce i barkach, w żołądku.
Wstyd – zapadnięcie do środka, poczucie winy, że nie byłam wystarczająca.

Ale te emocje musiały wyjść, by mogłam je przepracować i zintegrować: smutek w radość, wstyd w odwagę, poczucie winy w zrozumienie, złość w odpuszczenie, gniew w pojednanie. Przestałam być znużona życiem, przestałam czuć wypalenie a z mojego słownika zniknęły słowa jak nuda, apatia, zniechęcenie, ból, czy TO SIĘ NIE UDA!

Bo:

Oddech dociera tam, gdzie słowa zawodzą. Dociera tam, gdzie rozsądek nie ma wstępu. Nie pyta, czy wypada – uruchamia to, co czeka, by zostało zauważone.

Co naprawdę robi oddech z układem nerwowym?

James Nestor w książce „Oddech” pokazuje, że sposób, w jaki oddychamy, wpływa bezpośrednio na:

  • układ nerwowy

  • poziom napięcia

  • zdolność ciała do regeneracji

Kiedy oddech zwalnia i pogłębia się:

  • ciało przestaje być w trybie alarmu

  • układ współczulny odpuszcza

  • pojawia się sygnał: „jest bezpiecznie”

A tam, gdzie jest bezpieczeństwo, emocje mogą się poruszyć.

Oddech jako metaforyczna przemiana

W pewnym momencie zrozumiałam, że to nie jest tylko praca z ciałem. To była transformacja.

Zaczęłam:

  • zauważać emocje, zanim mnie zaleją

  • słuchać sygnałów ciała

  • zwalniać bez poczucia winy

  • ufać temu, co się we mnie porusza

To był metaforyczny oddech: zgoda na bycie sobą bez napięcia.
Oddech nie zabiera bólu. On daje przestrzeń, żeby go unieść.

To uczciwe: oddech nie sprawia, że wszystko staje się lekkie. Sprawia, że wszystko staje się prawdziwe.
Czasem pojawiają się łzy. Czasem gniew. Czasem spokój, którego wcześniej nie znałaś.
Ale wszystko dzieje się w poczuciu bezpieczeństwa. Bo ciało wie, że nie musi już walczyć.

Dlaczego właśnie oddech?

Bo jest pierwszym ruchem życia.
Bo nie da się go oszukać.
Bo prowadzi dokładnie tam, gdzie trzeba – nawet jeśli głowa wolałaby uciec.

Dla mnie stał się mostem:

  • między emocją a świadomością

  • między ciałem a sensem

  • między „muszę” a „jestem”

To dlatego dziś pracuję z oddechem zawodowo.

Jestem trenerem oddechu.
Nie uczę teorii. Uczę z doświadczenia.

Przeszłam własną transformację. Jestem inną osobą. Jeśli spojrzę na siebie przed i po – naprawdę siebie nie poznaję. Jestem radosna, idę z lekkością w sercu, z wdzięcznością, odpuszczeniem. Nie oglądam się za siebie. Mam w sobie spokój, którego brakowało mi latami. Napawdę - latami!

Zaczęły uruchamiać się talenty, zamrożone potencjały.
Patrzę w lustro i mówię sobie: „Aga, zrobiłaś to. Odnalazłaś siebie. Kocham tę Agę, która była kiedyś, ale kocham jeszcze bardziej tę, którą jest teraz”.

Dziś jako trenerka oddechu

Tworzę sesje, które pomagają:

  • uwolnić napięcie zapisane w ciele

  • spotkać się z emocjami bez zalewania

  • odzyskać kontakt ze sobą

Nie po to, żeby się „naprawić”, tylko po to, żeby wrócić do siebie.

Zaproszenie

Jeśli czujesz, że:

  • Twoje ciało jest zmęczone ciągłym napięciem

  • emocje chcą zostać wysłuchane, nie kontrolowane

  • jesteś gotowa poczuć, a nie tylko rozumieć

Zapraszam Cię na darmową, indywidualną sesję oddechową online.

To bezpieczna przestrzeń, w której:

  • doświadczysz, jak oddech reguluje układ nerwowy

  • poczujesz, co Twoje ciało chce Ci powiedzieć

  • zobaczysz, czy ta droga jest dla Ciebie

👉 Zapisz się na darmową sesję oddechową - zostaw wiadomość na WhatsApp/Messenger, link poniżej.

Zostaw wiadomość na WhatsApp/Messenger

Pierwsza rozmowa

=

bez zobowiązań

=

spokojnie

👇

Gotowa spotkać się ze swoimi emocjami i odzyskać siebie?

Otrzymasz realne wsparcie w pracy z ciałem, emocjami i podświadomością

Oddech jest początkiem zmiany.

To on reguluje układ nerwowy,

pozwala ciału opuścić kontrolę

i bezpiecznie uwalniać emocje,

zamiast je analizować w nieskończoność.

Numerologia i praca z podświadomością pomagają zrozumieć proces -

ale to oddech uruchamia prawdziwą transformację.

Zrób pierwszy krok już dziś - bo zasługujesz na życie, w którym czujesz się lekka, obecna, pewna siebie i połączona ze sobą!

Umów się na BEZPŁATNĄ konsultację!

I zobacz, jak wygląda zmiana, którą naprawdę się czuje!

Aktualizuj pliki Cookies